Dzień 21 – 22:30 – Pustynia!
Pierwsza szkoła tankowania w Iranie. Żeby cokolwiek zatankować trzeba mieć specjalny karnet, którego oczywiście nie mamy. Po godzinnej gimnastyce rąk, ust, całego ciała dogadujemy się z irańskim kierowcą ciężarówki (oczywiście mówiącym tylko w farsi), użycza swojej karty (oczywiście za niewielką odpłatnością). Udaje się, wyjeżdżamy z pełnymi zbiornikami. Teraz rozumiemy, przed czym nas ostrzegano w Teheranie. Każdy km na południe to o kilka stopni goręcej. Termometr w kabinie ze skalą 50 st C już dawno się zamknął. Wiatraki na full, szyby w dół, a z nas i tak się leje pot.
W drodze na południe zatrzymujemy się w Kaszan, gdzie przejął nas polecony przez Ambasadora tubylec. Trafiamy na wyschnięte słone jezioro gdzie robimy klimatyczną sesję zdjęciową o zachodzie słońca. Po zmroku dostajemy zaproszenie w góry do miejscowej rodziny, która gości nas lokalnymi przysmakami i oferuje nocleg w ich domu. Spędzamy naprawdę fajne chwile. Mimo, iż nikt nie mówi po angielsku, to i tak wszyscy szczerze się śmieją i cieszą. Piękna wymiana doświadczeń między naszymi krajami.









