Dzień 17 „Zmiana planów”
Rano czekała nas niespodzianka, trzech z sześciu tragarzy zeszło w dół. No to zostaliśmy z tobołem w postaci trzech koszy, których nie ma kto targać. Zaraz – otwieram moją książkę Śladami Uczestników i czytam fragment listu Jerzego Pietkiewicza (kierownik wyprawy 1979) do karawany: „”Ci co sami rezygnują i stawiają karawanę w trudnej sytuacji – nie dostają forsy (chyba, że znalazł następcę).” Pada propozycja przegrupowania, część wyruszy dziś rozbić camp, druga ekipa dojdzie jutro gdy zdobędziemy tragarzy (lub ci co zostali zrobią dwa kursy). Sortujemy wyżywienie, mniej tragarzy to przecież jeden kosz z jedzeniem. Zostawiamy też część naszego jedzenia w Holy place (3 kuraki, które jutro już się zepsują, połowę ziemniaków, cukier, pomidory, ryż), Wygląda na to, że pięciu tragarzy wystarczy. Gospodarz Holy place, wysyła do nas z najbliższej oddalonej wioski (5godzin) dwóch mocarzy. No to dziś już nie wyruszymy… Dobrze jednak, że zostaliśmy na tej wysokości, saturacja jest niska, jemy, pijemy, sikamy i śpimy. Darek wychodzi w górę z aparatem, mało co się nie zgubił, bo wszystko nagle pokryła gęsta mgła. Po powrocie opowiedział nam, jak spotkał na ścieżce martwego konia, na którego już czyhały sępy. Cały dzień regeneracji, druga noc na 3400 i jutro podchodzimy na 3800 do naszego celu – bazy uczestników pod Annapurną płd z 1979r.
W trakcie dnia gospodarz pokazuje nam też lepszą drogę do Hidden Lake i dalej do Khayer Tal. Jest to miejsce, w którym uczestnicy zostawili w dodatkowym namiocie szpej dla grupy atakującej szczyt: Krzysztofa Wielickiego, Zbigniewa Czyżewskiego i Kazimierza Śmieszko. Zmieniamy więc plan dojścia do Porhe Kharka (pierwotnie to stamtąd mieliśmy wychodzić do bazy wysuniętej) i będziemy trawersować śladami uczestników z 1979r. Na szczęście warunki są dobre, co potwierdzają lokalsi – śniegu do 5000m brak!
M.







