Dzień 14 „Pokhara”

Dzień 14 „Pokhara”

Dopiero rano zobaczyliśmy jak Jelcz zaparkował. Znów kable, aby wyjechać nie obeszło się bez niezastąpionej słynnej już drabiny (wracam do relacji na naszym kanale youtube z 2021 i wyprawy na kołach do Iranu). Coraz bliżej do Pokhary. Zatrzymaliśmy się przy drodze w świetnej knajpie. Przywitał nas tylko jeden Nepalczyk, który przyszedł posprzątać. Gospodarze wzięli wolne z powodu święta w Nepalu (jak się przekonamy wkrótce na parkiecie). Na postoju wyrabiamy zdalnie permity, które wysyłam do Sujana z prośbą o wydrukowanie. Tak – Sujan specjalnie przyleciał z Kathmandu, aby nam pomóc w organizacji. Z trudem dotarliśmy do International Mountain Museum – nasze miejsce wydarzenia, które będzie miało miejsce po powrocie z gór. Znów się wpakowaliśmy w wąskie uliczki, tym razem Arek otworzył Jelonkiem skrzynkę elektryczną na słupie. Wtem na skuterze przyjeżdża po nas Sujan z Bir Bahadurem we własnej osobie! (Napalczy, był tragarzem na wyprawie w 1979). Zawitaliśmy przed weściem do Muzeum. Taxi do miejsca zbiórki, przeładunek i robimy ustalnia. Rysiek – nasz wyłoniony w grupie consigliere liczy rupie potrzebne na wyposażenie, zapasy żywności, namioty i cały szpej. Będzie tego zdrowo ponad 150kg! To będzie istna „karawana” do bazy. Tragarze będą spać tak jak w 1979 przykryci kocami. Nam mają załatwić namioty. Drobne zakupy w Pokharze i dziś już nie uda mi się przepakować – dzielę z Darkiem pokój, a wspólnie mamy sprzętu video, który rozmyślamy jak zabrać. Jutro w górę!
M.

Zaczęliśmy od Hickoka. Trzęsienia ziemi, a potem napięcie narasta. Arek po noclegu musiał wycofać Jelczem krętymi uliczkami pod pajęczyną niskowiszących kabli elektrycznych. Bartek z drabiną podnosi co trzeba co trzeba, Maciek w jednym rogu Jelcza, Boguś w drugim lusterku, sprzęgło zaczęło lekko się przepalać, ale finalnie i szczęśliwie znaleźliśmy się na normalnej drodze. No to w drogę! W środku trasy szyld: capucino, espresso, americanoitd. Szok! Profesjonalny expres do kawy, pełna kultura. No i pierwszy główny cel wyprawy: Pokhara. Zabieramy graty do hotelu (extra), Jelcza zostawiamy pod opieką w International Mountain Museum, wymiana kasy żeby starczyło w górach i przepakowanie gratów, co zostaje w hotelu, co idzie w góry. Jutro zostawiamy „cywilizowany” w europejskim rozumieniu świat i rozpoczynamy II etap: Annapurna Base Camp. Wish us Good Luck! (łapka)
R.

Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram
Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram