Dzień 23 – 23:30 – Isfahan!
Dzień w Isfahan. Od rana oczekujemy na informację z portu. Spedytorzy nie tylko usilnie szukają dla nas możliwości wysłania Jelonka do Pakistanu lub Indii, ale także możliwości pozostawienia pojazdu w porcie. Jak się okazało władze irańskie nie chcą nas wypuścić z Iranu drogą powietrzną, jeśli pozostawimy tu naszego Jelonka. Z drugiej strony nie mamy potwierdzenia przedłużenia naszych wiz irańskich, których ważność mija za 4 dni… Praktycznie cały dzień spędzamy w niepewności bez możliwości jakiekolwiek ruchu, ani do przodu, ani do tyłu. Isfahan na pewno jest pięknym i historycznym miastem, ale w tej sytuacji nie jesteśmy w stanie zachwycać się jego zabytkami. Cały czas żyjemy z godziny na godzinę oczekując na informację: będzie statek? nie będzie? Przedłużą nam wizy? Nie przedłużą? Cały dzień upływa w jednej wielkiej niepewności, a dalszy ciąg ekspedycji rysuje się w czarnych barwach. Idziemy spać pełni najgorszych myśli co do naszej przyszłości.





