Dzień 25 – 23:30 – Strefa „zero”
Potwierdza się reguła, że powroty nie są zbyt spontaniczne. Pobudka, herbata i dalej w drogę. Granica już blisko i przydałoby się zatankować, więc na pewniaka zajeżdżamy na kolejną stację paliw. Stosując patent na „nie mamy karty” spotyka nas nie małe rozczarowanie. Nie chcą sprzedać! Nawet za komercyjną cenę (3 EUR za 100 litrów ropy). Na pomoc nieoczekiwanie zjawa się gostek na skuterku „follow me”. Po 5km zajeżdżamy na przydrożną zdezelowaną bazę transportową. Co nas najbardziej interesuje to rzędy zardzewiałych beczek z ropą. Z gracją i wdziękiem 10 letnie łebki tankują 300 litrów ropy. Kilka uścisków, wymian, gestów, tradycyjne selfie i ruszamy na granicę. Tam niespodzianka za niespodzianką. Totalny chaos, urzędnik za urzędnikiem, kontrola za kontrolą, a na koniec okazuje się, że nie wolno wywieźć nam ropy, którą dopiero co z takim trudem zdobyliśmy. Rozwiązaniem jest cło i akcyza, która nadwyrężyłaby poważnie niejeden budżet, gdyby nie kolejny raz wsparcie naszego irańskiego przyjaciela. Naiwnie wierząc, że to koniec naszych problemów, utykamy na kolejne godziny przed samą bramą wyjazdową. Tuż przed nocą udaje się uzyskać nasze dokumenty przewozowe – bez podpisów! Oficjalnie dla Irańczyków nic na Jelonku nie wjechało, więc nic nie wyjeżdża (ciekawe co na to powiedzą Turcy i Krajowa Izba Gospodarcza). Z pustymi papierami policja irańska po kontroli paszportów i zabraniu (unieważnieniu) naszych wiz wypycha nas na stronę turecką – a tu SURPRISE! „Iran PCR covid test please”, których oczywiście nie mamy…
Sytuacja patowa – nie mamy wiz irańskich i nie możemy już wjechać do Iranu zrobić te testy oraz nie mamy testów i nie możemy wjechać do Turcji. Irańska policja zamyka przejście, turecka nawet nie próbowała go dla nas otworzyć. Telefon się urywa, uruchamiamy wszystkie kontakty, ale opcje są trudne i dla naszego konsulatu i dla naszych irańskich i tureckich partnerów. Jedno jest pewne – dziś śpimy w strefie tzw. „zero”. Wyjmujemy szpej i rozbijamy biwak przy Jelczu. Rano zobaczymy co z tego wyniknie, a co Ty byś zrobił/a na naszym miejscu? Czekamy na sugestie…





