Dzień 30 – 22:30 – W drodze do Gebze

Dzień 30 – 22:30 – W drodze do Gebze

Poranek na stacji benzynowej w drodze do Gebze dość hałaśliwy. Najpierw koguty dały nam w kość, bo jak się okazało Jelonek zaparkował tuż obok tureckiego kurnika. Niedługo potem, bo o 6 rano kelnerzy kończąc nockę przepalali swoje nie młodsze od Jelonka auta osobowe budząc do życia cały parking. Ruszamy w drogę. Po pierwszych 100 km uświadamiamy sobie, że powinno już nam brakować w zbiornikach tego „wyeksportowanego” z Iranu oleju napędowego. Jelonek jednak bez trudu przekracza 100 km/h jadąc na luzie z górki! Czuć jakby dryfował, wrzucenie teraz piątego biegu mogłoby się objawić sporym przekroczeniem wszelkich możliwych norm jakościowych przebywania w kabinie. Po kilku kilometrach odnajdujemy stację, na której możemy się dogadać po rosyjsku z drugim kierowcą tureckim. Pracownik stacji obdarowuje nas ścierką dla Jelonka i kilkoma butelkami wody – jesteśmy nadal pod wrażeniem gościnności jaka spotyka nas podczas każdego postoju. Dojeżdżamy do Gebze. Jutro mamy zaplanowaną wystawę himalajską w tureckim oddziale firmy Adient. Mamy w planie hucznie przypomnieć nasz narodowy dorobek motoryzacyjny – Jelcz jako Jeżdżący Pomnik Złotej Ery Polskiego Himalaizmu, a także opowiedzieć o dokonaniach Polaków w historii himalaizmu światowego nie zapominając o zapleczu organizacyjnym Polaków. Jelonka wraz z całą galerią fotografii postawimy przed samym wejściem do zakładu, gdzie będą mogli to zobaczyć pracownicy firmy w trakcie dwóch zmian produkcyjnych. Trzymajcie kciuki!

Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram
Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram