Dzień 9 „Byłem przemytnikiem w Indiach”

Dzień 9 „Byłem przemytnikiem w Indiach”

Miło słyszeć, że spotkany sklepikarz na bazarze (w wieku naszych himalaistów Złotej Ery), zawdzięcza swój biznesowy sukces Polakom. Te zjawisko lat ’80 było niezwykłe, nasi „brali” hurtem wszystko, więc lokalny biznes w Indiach kwitł. Dziś niemalże w każdym sklepiku na bazarze bardzo ciepło wspominają Polaków sprzed 30 lat. Na dobrą sprawę, od 1989 r jak już można było zakładać w Polsce firmę, to był drugi katalizator do handlu (zaraz po historiach Cezarego Borowego – polecam z całego serca jeszcze raz jego dzieło: „Byłem przemytnikiem w Indiach”). Tamta epoka rządziła się zgoła odmiennymi prawami, budowała relacje na długie lata, zapoczątkowane w trudnych czasach dla obu stron – przede wszystkim liczył się kontakt na żywo! Dziś Pahar Ganj to już historyczna dzielnica polskich przemytników (znów nie boję się użyć tego słowa po lekturze Cezarego). Dziś odszukałem słynny hotel „Relax”, w którym odbywały się „interesy”, wystawiało kryształy z Polski wręcz na korytarzu. Szkoda, że nie zabrałem ze sobą kryształu z huty Julia, zapewne znalazłbym tu kogoś, kto pamięta tamte czasy handlowego imperium naszych rodaków…
Po powrocie do naszej „bazy” IMF, spotkaliśmy się wreszcie z Anandem, himalaistą, który zorganizował nam tutaj pobyt. Przy kolacji urodził się nowy plan! Zmieniamy granicę z Nepalem, kierujemy się do Banbasa. Dużo bliżej, co oznacza, że będziemy resztę drogi pokonywać przez Nepal w dużo bardziej malowniczej scenerii. Załączam w tym dzienniku zdjęcie naszej aktualnej mapy. Wjedziemy do Nepalu od zachodu, aż do samej Pokhary. To czego tutaj jednak nie odpuścimy to Agra, ten cud świata ujrzymy już jutro. Serdeczności!
M.

Jak to mówią „nie znasz dnia, ani godziny”. Zmiana planów (na lepsze). Jedziemy o 7 do Agry – Taj Mahal, taxi, wracamy do Delhi, a w poniedziałek walimy do zachodniego Nepalu i do Pokhary, jedziemy przez mało explorowaną część. Supper!
Dzisiaj nic oryginalnego: zwiedzanie Delhi: Pałac prezydencki, Brama Indii, Mauzoleum Mahatmy Gandi i… czas się skończył, bo przyszedł czas na zakupy żon, narzeczonych, partnerek i reszty znajomych. No to co? Paharjan! Najsławniejszy w lata ’70 ’80 bazar textylny.
A po powrocie do hotelu, rewia mody i lansu. Kto co komu, za ile kupił. Ale, że jutro pobudka, to światło off i… spać. Dziewczyny czekajcie na fanty! ?
R.

video
play-sharp-fill
Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram
Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram