Image Alt

Dziennik wyprawy 2024

2024
Dzień 3

#Rysiek: Podczas wspólnej kolacji (pysznej) Maciek zasugerował, żeby każdy z nas prowadził dziennik: 2-3 zdania z każdego dnia. Myślę, że to super pomysł (w perspektywie potomnych)! Może mój pierwszy dzień nie zamknie się w trzech zdaniach, ale: chłopaki poszli w miasto (Mumbai), ja się „otraskałem” (przyp. wg Ryśka to znaczy obmyć się), przepakowałem się na jutro i na kolanie i Agorze jako podkładka bazgrzę to. Największa suprajza dnia to to, że Bartkowi przed wyjściem na kolację powiedziałem, jaki speech będę miał do Maćka. A jak usiedliśmy do stołu, to on wszystko, co ja chciałem powiedzieć, powiedział przede mną. Mnie zatkało i… szacun!

#Maciek: Miał być dzień odpoczynku w Bombaju. Emocje związane z wydostaniem Jelczura z portu są bowiem za nami. Tymczasem od rana dzwoni WhatsApp „Can you move the car for next few hours?” – Arek, wstawaj, Jelczur nas wzywa! – to Daniel, właściciel stacji benzynowej i warsztatu w jednym, który użyczył nam miejsca dla Jelczura do poniedziałku w tym na event himalajski. Użyczał nam też potrzebnych technikalii. Podczas tego niedzielnego spaceru o poranku jesteśmy świadkami gry w indyjskiego krykieta na ulicach Bombaju. Jak oni się bawią! Widać, że czekają na niedzielę właśnie po to. Zadziwia fakt, że nie koliduje to z ruchem pojazdów. Z uwagi na dzisiejszą reorganizację (przylot naszych himalaistów) aby dopełnić ekipę, wzięliśmy tani hotel. Ciężko ich było dobudzić, ale o 13 wychodzimy całą ekipą na śniadanie (9:30 czasu polskiego). Popołudnie spędzamy z Jelczurem: mały maintenance, instalacja baterii do PV, trąbki, GPS-a (tak – od jutra będziecie mogli śledzić nas live). Wieczór to wspomnienia, które słyszymy od Bogdana i Ryśka z wyprawy Jelczem w Himalaje sprzed 45 lat. Indie? Nie zmieniły się za wyjątkiem nowszych samochodów… Darek uchwyca już te wspomnienia na video – pomału przenosimy się do 1979 roku!

#Arek: Ja odnalazłem swoje trzy córki na wschodzie.

#Bartek: Ale się pysznie najadłem!

video
play-sharp-fill
Dzień 2 c.d.
video
play-sharp-fill

Polski Jelcz na drogach w Indii! To już się stało. Jeżdżący pomnik Złotej Ery Polskiego Himalaizmu przemierza drogi w Bombaju.
Po intensywnych zmaganiach z urzędnikami celnymi wreszcie jesteśmy gotowi do podróży.
Dziś w nocy przylatują do nas nasi himalaiści. Już za kilka godzin, tak jak 45 lat temu, będą przemierzać Jelczem drogę w Himalaje.
Teraz chwila na odpoczynek, bo szykujemy się do wydarzenia w Bombaju, gdzie opowiemy historię polskiego himalaizmu lat 70.
To spotkanie z indyjskim klubem wspinaczkowym Himalaya Club z pewnością doda nam energii na dalszą podróż po tych specyficznych i niebezpiecznych drogach.
Niech przygoda trwa!

Dzień 2
video
play-sharp-fill

Mimo deszczu, dzisiaj udało nam się znacznie poprawić naszą sytuację!
Pracowaliśmy nad Jelczem, który przyjął na pakę plandekę ochronną, ważącą przeszło 200 kg. To niezłe bydlę!
Z sukcesem uwolniliśmy Jelczura z platformy flat, ale biurokracja w porcie nadal nas spowalniała.
Nawet przy półotwartej bramie zostaliśmy zatrzymani, co mocno nas frustrowało.
Szczegółami naszej pierwszej jazdy podzielimy się wkrótce, ale czujemy, że to dopiero początek wielu przygód!

Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram
Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram