Uziemieni w Istambule wykorzystujemy dzisiejszy dzień na załatwianie spraw i kontakt z Ambasadą RP w Iranie. Rozmowa z Wicekonsulem otwiera nowe możliwości. Inaczej jak u nas, niedziela dla Iranu to dzień roboczy. Resztę dnia wykorzystujemy na ładowanie akumulatorów (i nie chodzi tu bynajmniej o Jelonka) przed czekającą nas drogą. Super efektem nieplanowanego postoju jest fakt, że JEDYNY kierowca Jelonka – Arek, ma szansę na regenerację na następne setki kilometrów. Wiedząc ile go kosztowała dotychczasowa droga (patrz film) jest to tak samo ważne (jak nie ważniejsze) od stanu technicznego Jelonka.
Nasz pobyt w Istambule oraz cała dalsza przeprawa do Iranu odbywać się będzie w towarzystwie delegowanego przedstawiciela supportującej firmy – Ekol Logistics. Za parę godzin ruszamy!
Pobudka w Istambule i to jest ten dzień, ten gospodarczy dzień, na który nigdy nie było czasu.
Wracamy do siedziby Ekol do naszego Jelonka na prawdziwy szczyt z betonu. Na plac wykładamy większość rzeczy użytkowych. Termometr poza skalą (50 over). Po akcji “przepaku” dziwnym trafem zyskujemy przestrzeń w naszej Himalaya Lodge. Wreszcie Jelonek ma powieszoną zasłonę (bo nie było czuć jak opala ramię). Darek Załuski z należytą dla filmowca starannością uchwytuje kilka nowych kadrów.
Podchodzi masa ciekawskich, którzy pytają co chwilę coś po turecku. Odpowiadamy płynnie po polsku.
Rysiek odgrywa przed kamerami kilka frapujących scen, które już wkrótce zobaczycie. Nie, nie będzie to reklama kapelusza Dundee.
Najważniejszym jednak punktem na dziś jest potwierdzona wizyta w Ambasadzie RP w Ankarze. Naszą wystawę himalajską zaprezentujemy też do lokalnej społeczności i tureckiej agencji prasowej. Wszystko jest gotowe na wtorek 31 sierpnia. W Turcji jest długi weekend (święto narodowe) zakaz ruchu powyżej 7,5 tony. Kiblujemy do poniedziałku by wyruszyć w dalszą drogę.
Poczucie obowiązku wzywa nas na pokład. 8:30 gotowi do wyjazdu, ale brama campingu nadal zamknięta. Niemieckojęzyczna Frau zamiast klucza oferuje jaja od miejscowych kur. Z podziękowaniami za podarunek ruszamy w trasę, ale brakuje nam winiety! Kilka potencjalnych mandatów i jesteśmy w placówce najbliższej poczty, gdzie z dyrektorem tej ważnej instytucji (nigdzie na stacjach nie ma winiet!) rozwiązujemy temat.
Nalepka na szybę i do przodu! Ekol logistics wita nas w bramie firmy. Jelonek trochę przestraszony wizją wjazdu na górny parking (35%). Pierwszy raz w historii Jelonka Arek wbija jedynkę. Z wdziękiem baletnicy wjeżdża na dach wzbudzając podziw publiczności.
W conference room opowiadamy o celu naszej wyprawy. General manager przedstawia nam profil firmy i zaprasza do zwiedzenia zakładu.
Kończymy z przedstawicielem firmy Ekol Logistics wieczornym spacerem po urokliwych staromiejskich kafejkach Istambułu. Życzcie nam dobrej nocy i wzajemnie!




















