Wizyta z samego rana w Ambasadzie Iranu niemiło nas zaskakuje. Sięgamy po promesy, paszporty i z uśmiechem czekamy na wydanie wiz. W ślad za tym „ochrona” recepcji Ambasady IRI niezwłocznie odpowiada „no visa – border closed” pokazując nam wyjście. Chwila konsternacji, telefon do naszej Ambasady oraz do naszego kontaktu w Iranie. Próba nr 2. Tym razem „recepcja” wydaje numerek i kieruje do poczekalni. Sięgamy po promesy, paszporty (z mniejszym już uśmiechem). W odpowiedzi dostajemy wnioski do wypełnienia – aplikacja o wizę (Sic!) oraz standardowe już „no visa”. Uruchamiamy nasze kontakty w Ambasadzie w Teheranie. Zapoczątkowany już łańcuszek zdarzeń skutkuje próbą nr 3 – udaną dopiero po telefonie z irańskiego MSZ. Na 2 minuty przed zamknięciem Ambasady IRI dostajemy rachunek do zapłacenia, a to upewnia nas przekonaniu, że za chwilę dostaniemy upragnione wizy.
Po pożegnaniu w Ambasadzie RP nareszcie ruszamy w trasę. Do granicy z Iranem Jelonek ma do pokonania ponad 1000 km. Irańskie MSZ już nas poinformowało, że na granicy będzie trzeba uzbroić się w cierpliwość i nastawić na czekanie. W przyspieszeniu procesu bardziej pomocne niż dyplomatyczne interwencje może okazać się wdzięk urok osobisty Jelonka – w pełni zgoda!
Krople deszczu budzą mnie na hamaku chwilę po 6:00. Chwilę potem nie ma już śladu po deszczu. Bajeczny park z bujną roślinnością tuż przy ambasadzie dopieszcza jeszcze o poranku ogrodnik. Włącza zraszacze. Piękną scenerię dopełnia „zbiornik przeciwpożarowy” z krystaliczną wodą. Przypadkiem jest tam też zestaw ogrodowy z grillem, a nieopodal nasza łazienka, tuż przy korcie tenisowym. Wstaje życie. Podczas śniadania przychodzi nas powitać Sekretarz placówki. Poranny briefing, dostawa sztalug na czas i rozkładamy wystawę. Mamy zgodę na transmisję na żywo korzystając z kamer zainstalowanych w aucie. W między czasie zostaliśmy zaproszeni na herbatę do Charge’ d affaires Ambasady. Pan Minister bardzo entuzjastycznie wsłuchiwał się w historię o polskim himalaizmie, a także o Jelonku, bo jak się okazało jest miłośnikiem motoryzacji. Wracając do parku zwiedzamy jeszcze przepiękne wnętrza ambasady.
Parę minut przed wydarzeniem zjawiają się tureccy dziennikarze. Wszyscy zaś goście ambasady to już nie mała grupa. Ryszard wraca wspomnieniami do 1979 zatrzymując się przy każdej sztaludze z fotografią opowiadając . Jak wspomniał, jest pod wrażeniem, że historia pierwszej jeleniogórskiej wyprawy w Himalaje wzbudziła tak duże zainteresowanie. Zostaliśmy bowiem przyjęci bardzo ciepło i życzliwie. Ta chwila, cały tutaj pobyt pozostanie w pamięci na bardzo długo.
M.
Czy da się powiązać ciekawość i bezpieczeństwo? Zasłyszane w podróży, a im bliżej granicy z Iranem tym daje coraz bardziej do myślenia. Dziś kolejny krok i kilometry przybliżające nas do kolejnego państwa na naszej trasie. Do Ankary możemy wjechać dopiero po 22:00. Wszyscy są zgodni – jedziemy wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. Do pokonania są malownicze wzniesienia, które Jelonek nie bez wysiłku bierze na siebie. W nierównej walce z górami to tiry jednak zostają za Jelonkiem w tyle. Pit stop na stacji. To już standard, że poza większymi miastami (reguły stałej na to jednak nie ma) nie udaje się porozumieć z obsługą, w efekcie czego jedziemy nadal na jednym zbiorniku. Końcem podróży na dziś jest Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej, a dokładnie kawałek placu w obrębie jej murów, abyśmy mieli gdzie zaparkować Jelonka. O 22:50 nadal nie możemy trafić błąkając się po pięknie udekorowanej nocą Ankarze. Wreszcie dotarliśmy na miejsce. Ogrodzony podwójnym płotem i murem teren. Witają nas funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Protokoły bezpieczeństwa, kontrola i parkujemy Jelonka w nieprawdopodobnej scenerii naszej Ambasady. Dziś każdy śpi na zewnątrz. Przepiękny park, w którym już za parę godzin zaprezentujemy wystawę fotografii Pierwszej Jeleniogórskiej Wyprawy w Himalaje. Jelonek jako część wystawy posłuży również do komunikacji z Polską. Całe wydarzenie chcemy transmitować na żywo. Wierzę, że pierwsze skrzypce odegra Rysiek, który im dalej w Azję, tym bardziej odkrywa prawdziwie oddane „Śladami Uczestników”.




















