Image Alt

Dziennik wyprawy 2021

2021
Dzień 24 – 23:30 – Zaczyna się pechowo…

Wracamy do kraju. Zbieg wielu okoliczności: czas, miejsce, ważność wizy, odległe terminy najbliższego statku na wschód powodują, że musimy zawrócić w kierunku Turcji. Niestety po wielu próbach rozmów irańska administracja nie pozwala na pozostawienie pojazdu w Iranie. Kto bowiem wjechał Jelonkiem, to Jelonkiem musi wyjechać – irańskie władze pozostają pod tym względem nieugięci. Droga powietrzna także stała się więc dla nas problemem. Przed nami 800 km w skwarze po dziurawych wyboistych drogach na zachód. Tam spotkamy się jeszcze u naszego tureckiego partnera, który sprawdza także możliwość pozostawienia pojazdu w porcie w Stambule – być może Turcja będzie bardziej przychylna, aby wysłać Jelonka statkiem na wschód.

Iran się jednak dla nas nie zamyka. Zarówno Ambasador RP w Teheranie jak i Ministerstwo Sportu IRI są zainteresowani współpracą na najbliższy rok i już dziś zapraszają nas ponownie do tego kraju. Wydarzenia jakie realizujemy w trakcie wyprawy szczególnie w Iranie zyskały ogromne zainteresowanie. Przypomnieliśmy bowiem światu o dokonaniach Polaków w historii himalaizmu światowego.

Dzień 23 – 23:30 – Isfahan!

Dzień w Isfahan. Od rana oczekujemy na informację z portu. Spedytorzy nie tylko usilnie szukają dla nas możliwości wysłania Jelonka do Pakistanu lub Indii, ale także możliwości pozostawienia pojazdu w porcie. Jak się okazało władze irańskie nie chcą nas wypuścić z Iranu drogą powietrzną, jeśli pozostawimy tu naszego Jelonka. Z drugiej strony nie mamy potwierdzenia przedłużenia naszych wiz irańskich, których ważność mija za 4 dni… Praktycznie cały dzień spędzamy w niepewności bez możliwości jakiekolwiek ruchu, ani do przodu, ani do tyłu. Isfahan na pewno jest pięknym i historycznym miastem, ale w tej sytuacji nie jesteśmy w stanie zachwycać się jego zabytkami. Cały czas żyjemy z godziny na godzinę oczekując na informację: będzie statek? nie będzie? Przedłużą nam wizy? Nie przedłużą? Cały dzień upływa w jednej wielkiej niepewności, a dalszy ciąg ekspedycji rysuje się w czarnych barwach. Idziemy spać pełni najgorszych myśli co do naszej przyszłości.

Dzień 22 – 22:00 – Świątynia

Śniadanie u rodziny Saida w jego przenośnym salonie (dywanie), który tym razem rozłożył go w malowniczej scenerii na podwórzu jego domostwa. Żegnamy gościnny i urokliwy Barzog i zjeżdżamy z gór. Dostajemy informację, że DD TVN chce zrobić z nami przekaz na żywo. Znajdujemy bajeczną scenerię w „blue meczecie” koło Kaszan. W całym Iranie „lockdown C-19” w pełni, a w związku z tym brak wiernych. Dostajemy więc zgodę na zwiedzenie tego całego bogato ozdobionego miejsca. Szef meczetu obdarowuje nas kilkoma souvenirami i z życzliwością odprowadza do bramy, w której stoi nasz zaparkowany Jelonek. Jedziemy dalej na południe w stronę portu. Po drodze zatrzymuje nas patrol policji nie wiadomo jakiej (jest tu ich kilkanaście). Ku naszemu zdziwieniu pan i władca autostrady czeka, aż grzecznie przyjdziemy pod jego baldachim. Ratuje nas irańska gazeta z artykułem o naszym evencie w ambasadzie w Teheranie. Machnięcie ręką i droga wolna. W międzyczasie dostajemy coraz to nowsze informacje o braku informacji, co do załadunku pojazdu na statek.

Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram
Wyślij e-mail
Polub nas na FB
Zobacz na na YT
Śledź nas na Instagram